Drugi zjazd Wolontariatu za nami!

Komentarze:

W niedzielę zakończył się II zjazd Wolontariatu Misyjnego NINIWY. Przebiegał on pod hasłem „Wyposażeni do służby”.

Rozpoczęliśmy nasz weekend piątkowym wieczorem. Miłym zaskoczeniem było pojawienie się kolejnych nowych osób. Kiedy weszłam do kuchni, obawiałam się, że pomyliłam miejsca, ale po 5 minutach jak zawsze pojawiła się nasza, jedyna w swoim rodzaju, rodzinna atmosfera akceptacji i wspólnoty. Z wielką radością, mimo towarzyszących temu okoliczności, powitaliśmy z powrotem Magdę Bąk, która wróciła wcześniej ze swojej misji w Boliwii. Po kolacji wzięliśmy udział w tym, co najważniejsze – Eucharystii – i umocnieni centralnym sakramentem naszego życia, dosłownie tworzyliśmy zaplątaną nić integracji.

Sobotę rozpoczęliśmy Mszą świętą, dająca nam siły na cały, pełen wrażeń dzień. Na pewno nie jestem osamotniona we wzruszeniu, które przyniosło świadectwo Magdy, dzielącej się z nami 5-miesięcznymi przeżyciami z Boliwii, a ściślej – z „końca świata” Santiago de Chiquitos. Bonq opowiadała o tamtejszej rzeczywistości, o swojej pracy z chórem oraz o powodzie przedwczesnego powrotu. Na każdym wywarło to ogromne wrażenie.

Przed obiadem pochyliliśmy się nad kolejnym fragmentem Evangelii Gaudium, co zaowocowało żywą wymianą myśli i poglądów. Chwila odpoczynku po posiłku, w której podzieliliśmy się na tych, którzy spacerowali oraz tych, którzy spali, a następnie odmówiliśmy Koronkę do Bożego Miłosierdzia po białorusku, za co dziękuję wszystkim raz jeszcze. Mam nadzieję, że to się jeszcze powtórzy! Następnie Marysia zaprosiła nas do głębszego zastanowienia się nad hasłem tego weekendu formacyjnego. Pokora, posłuszeństwo, zaufanie, wierność, otwartość i zaangażowanie, wyzbycie się własnego ja, odpowiedź na głos Boga, by to Jego dawać innym, jest tym, co potrzebne jest nam do służby. Służby poprzez przyjaźń. Z pamięcią o tym, że „Bóg nie powołuje uzdolnionych, ale uzdalnia powołanych”. Kolejnych emocji dostarczył nam film „Father of Lights”, nad którym dyskusja ciągnęła się jeszcze w nocy… Jak zawsze, wieczór poświęciliśmy na Adorację Najświętszego Sakramentu. Później długo siedzieliśmy razem, poświęcając czas braterski na grę, śmiech i lody, bez których nie może odbyć się żaden zjazd.

Zmęczeni, ale w jak najlepszych humorach, niedzielę zapoczątkowaliśmy modlitwą, śniadaniem, a następnie wzięliśmy udział we Mszy świętej z parafianami oraz Aniołkami, którym z przyjemnością pomogliśmy w oprawie muzycznej. Ten owocny czas zakończyliśmy podbudowującym dzieleniem się przeżyciami.

Niezmiennie było pięknie. Następny zjazd w marcu, do zobaczenia!

Monika